środa, 7 listopada 2012

przypadki koncesjonowane

Kilka lat temu razem z Witkiem Gadowskim walczyliśmy na trudnym odcinku eksploracji polskiego wątku zagadnienia, które przyjęło nazywać się „wiedeńskim kręgiem”.  A cóż to jest ten wiedeński krąg?  W wielkim skrócie, to splot działań różnej maści szpiegów, biznesu, polityki i innych knowań, których miejscem był właśnie Wiedeń. Dlaczego Wiedeń? Ano dla tego, że jest doskonale położony geograficznie i co ważniejsze austriackie władze jakoś odwracały głowę  i  przymykały oczy na harce służb wywiadowczych i podejrzane interesy.  Według niepisanej umowy, Wiedeń był miejscem, gdzie raczej nie działali spece od mokrej roboty i gdzie w miarę spokojnie można było zorganizować spotkanie, wymianę, czy przekazanie. Właśnie w Wiedniu, w jednej z tamtejszych restauracji kilka lat temu Jan Kulczyk spotkał się  ze  znanym z „afery Olina”, byłym sekretarzam ambasady rosyjskiej w Warszawie Władimirem Ałganowem. Organizatorami tego spotkania byli Aleksander Żagiel i Andrzej Kuna. Tematem słynnej rozmowy była polska  energetyka.

Ważniejszymi aktorami  w wiedeńskim kręgu  byli, wymienieni przed chwilą  bracia Kunowie,  Aleksander Żagiel, Edward Mazur,  Jeremiasz Barański pseudonim Baranina, czy ojciec chrzestny polskiej mafii Ricardo Fanchini vel Marian Kozina.

Wszyscy trzej bracia Kunowie oraz  Aleksander Żagiel w czasach siermiężnej komuny wyemigrowali z Polski. Od wielu lat mieszkają w Wiedniu. Przez ten czas  prowadzili wiele interesów, także w Polsce. (To właśnie oni sprowadzili do naszego kraju sieć supermarketów Billa). W jednej z firm zatrudnili swojego starego przyjaciela Ałganowa.

Jednak, jak wielokrotnie przekonywali,  tęsknili za rodzinnym krajem. Tęsknota pchnęła ich  działania. W latach osiemdziesiątych postanowili  rozwinąć działalność pomocowa dla rodaków pozostających za żelazną kurtyną. Firma Kuny i Żagla zbierała niedostępne, bądź deficytowe towary  i w paczkach transportowała je  do Polski. Samochody pełne darów kursowały bez przeszkód do Polski.

Kunowie i Żagiel oraz ich druh i biznesowy partner  Riccardo Fanchini vel Marian Kozina – pochodzący ze Śląska mafijny boss współpracujący z rosyjską  i włoską mafią  szybko znaleźli się w zainteresowaniu zachodnich służb.

W latach dziewięćdziesiątych grupa zbiła kokosy na gigantycznym przemycie papierosów i alkoholu. „Towarem eksportowym” operatywnych biznesmenów był wówczas spirytus „Royal” i wódka „Kremlovskaya”. Ich przestępcza siatka rozciągała się od  Berlina, Wiednia i Antwerpii, przez Warszawę, Pragę i Budapeszt, aż do Mińska Kijowa i Moskwy. Aby skutecznie walczyć z siatką policje niemiecka i austriacka połaczyły siły.
Szukając dowodów na przestępczą działalność braci Kunów Żagla, Fanchiniego i Barańskiego śledzcy założyli podsłuch na ich wiedeńskich telefonach. Przez wiele miesięcy policjanci słuchali  rozmów na temat ciemnych interesów grupy.  Chcąc nie chcąc słuchali także rozmów jakie członkowie grupy  prowadzili z przyjaciółmi z Polski.
Wśród najbliższych był Sławomr  Wiatr -  były sekretarz PZPR - u,  przywódca partyjnych  reformatorów  i obok Aleksandra Kwaśniewskiego największa   nadzieja na przetrwanie partii. Kiedy PZPR skonała,  Wiatr   usunął  się w cień. Jednak już po kilku latach  wrócił  do  wielkiej polityki. W rządzie Leszka Milera dostał funkcję pełnomocnika ds. informacji europejskiej.
Będąc już na stanowisku Wiatr przyznał się, że był tajnym i świadomym współpracownikiem służb specjalnyj PRL – u. 

Z rozmów zarejestrowanych przez niemiecką i austriacką policję wynika, że bracia Kunowie niezwykle  często kontaktowali się z Wiatrem. Na jednej setek z taśm zarejestrowano kilka rozmów   Bartka Kuny ze Sławomirem Wiatrem dokładnie w czasie,  w którym  KRRiT decydowała  o tym komu przyznać koncesję na budowę naziemnej telewizji w Polsce.
 Z rozmów między nimi można zorientować się, że Wiatr był wówczas  w budynku, w którym obradowała Rada.

 - Kuna:    - wszystko idzie zgodnie z planem?
 - Wiatr:   - wszystko
Podczas kolejnej rozmowy telefonicznej zarejestrowanej przez policjantów Kuna rzuca:
-  P. się niepokoi.
 Wiatr :  -  Powiedz P.  żeby się nie martwił,  wszystko jest  załatwione.

Kolejny telefon z Wiednia.

Zniecierpliwiony Kuna: - decyzja  już zapadła?

 Wiatr:  
- Jeszcze nie,  wszystko idzie zgodnie z planem.

Gdy  KRRiT w końcu przyznała koncesje  tym razem to Sławomir Wiatr zadzwonił do Kuny z krótką wiadomością :

 - Mamy!

Przesłuchujemy kolejne taśmy z podsłuchami. Robi się coraz ciekawiej.

Bartek Kuna dzwoni  do Polski. Z drugiej strony słychać  głos mężczyzny. Kuna przypomina rozmówcy o czekającym go jutro przesłuchaniu przed KRRiT. Przesłuchanie  ma związek z koncesją na nadawanie jednej z  radiostacji na Śląsku.

Kuna:  - Jak będą cię pytać o pieniądze , skąd masz na radio, to powiedz , że zaoszczędziłeś.
Mężczyzna:  - Aż tyle?
Kuna:  - No tak, z ciężkiej pracy, wiesz…(śmiech)
Mężczyzna:  - dobra ...
Kuna: Poza tym, nie martw się, wszystko jest już załatwione. Mamy tam swoich ludzi. Trochę to kosztowało ale wiesz, od czego są przyjaciele... (śmiech). Mimo to bądź przekonywujący...
Mężczyzna : -  dobra , dobra
Kuna :  - No i nie spóźnij się ...

Kolejna taśma.

Bartek Kuna dzwoni do brata Pawła. Z rozmowy dowiadujemy się, ze Paweł   jest właśnie w drodze z Katowic do Warszawy. Rozmowa toczy się wokół interesów. W pewnym momencie  schodzi na temat pieniędzy , które  zainwestowali  w jedną z katowickich rozgłośni radiowych. Pada nazwa rozgłośni...

Czy to ta sama rozgłośnia dla której wiedeńczycy "załatwiali " koncesje? Czy może kolejna , którą otoczyli swoją opieką?

            Taśmy na których zarejestrowano te rozmowy trafiły do polskich policjantów  z rąk niemieckiego prokuratora Meinkopfa z hanowerskiej prokuratury. Prokurator  po żmudnym śledztwie doprowadził do  skazania Pawła Kuny za udział i organizowanie  międzynarodowego przemytu. Polscy policjanci po analizie taśm przekazali je do prokuratury apelacyjnej w Lublinie. Tam jednak ślad po nich zaginął . Oficjalnie lubelska prokuratura twierdzi, że taśmy odesłała do Hanoweru. Tam nic jednak o tym nie wiedzą a w  Lublinie nie ma śladu z  przekazania  taśm Niemcom. Nie ma także  stenogramów z podsłuchów. Takie stenogramy powinny być sporządzone przed zwróceniem materiałów dowodowych,  jakimi był kasety z podsłuchami. Efekt jest taki, że część kaset przepadła. Na szczęście nie wszystkie.