niedziela, 18 listopada 2012

FOZZ - wieża komunistów, zeznania maklera

Miło czytało się " Wieżę komunistów" Witka Gadowskiego. Miło, jednak nie znalazłem w tej książce niczego zaskakującego. Nie jest to recenzja ( książka jest zwyczajnie dobra) a jedynie osobista  konstatacja. I paradoksalnie  ta przewidywalność  to mocna strona tej powieści.

Kiedy przedzierałem się przez kolejne stronnice tej historii doznawałem czegoś, co można by nazwać flashbackiem. Opisywane sytuacje przypominały mi prawdziwe zdarzenia. Zdarzenia, których w dodatku byłem uczestnikiem.  W zasadzie nie musiałem czytać, aby wiedzieć jak się sprawy potoczą. I tak, jedna z  pierwszych  scen, ta w której dziennikarz puka do drzwi maklera Kravczika, to opis sytuacji, która miała miejsce kilka lat temu.  Rzeczywiście zapukaliśmy z Witkiem do drzwi domu  tego człowieka i rzeczywiście bardzo zdziwił sie , gdy nas zobaczył.  Książkowy Kravczik, to finansista inwestujący wyprowadzone z Polski pieniądze, które formalnie polski rząd przeznaczył na Fundusz Budowy Gospodarki. Człowiek, którego odwiedziliśmy w jednym z niemieckich miast, to makler obracający pieniędzmi Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego - FOZZ.  Jak nam opowiedział ( szczegóły spotkania można przeczytać  w "Wieży") przez  jego rachunek przeszło ponad 500 milionów dolarów. Dodał też, że wie o  kilku innych maklerach, którzy pracowali i prali pieniądze dla FOZZ.  Niemiecki finansista nie chce mieć nic wspólnego z dawnymi wspólnikami z FOZZ- u .Wciąż boi się odpowiedzialności za udział w przekręcie stulecia. Pokazał nam ciekawe dokumenty, przedstawił wyliczenia, rachunki. Skrupulatny niemiecki finansista, który nieźle zarobił na kontaktach z polskimi służbami. Te zaś dzięki niemu (i innym ) zbudowały w Polsce system kapitalistyczny. System w którym to służby ustalają zasady  rynkowej gry i wskazują milionerów  - celebrytów. Ci zaś muszą tańczyć tak, jak zagrają im panowie w wojskowych uniformach  I co z tego, że w końcówce lat osiemdziesiątych  miliardy dolarów pochodzących z polskiego systemu bankowego, zamiast na spłatę naszych zobowiązań, poprzez różnego rodzaju machinacje finansowe trafiły w prywatne ręce? Nic.W tym kontekście zabawnie zabrzmiała niedawna informacja, o tym, że rząd  spłacił długi Gierka.

Nie piszę tego wszystkiego aby ogrzać się w blasku sukcesu Witka. Robię to z zupełnie innego powodu. Po prostu, wciąż spotykam  się z głosami i opiniami wypowiadanymi przez mądrych i mądrzejszych,  że "Wieża komunistów" to efekt paranoi i owoc wrednego usposobienia Gadowskiego. Gadowski zwariował z frustracji  a jego nienawistna książka to ostateczny na to dowód. Otóż na kartkach jego książki nie znalazłem potwierdzenia diagnozy o chorobie.Wręcz przeciwnie, znalazłem  genezę i niezłą syntezę naszej rzeczywistości.  Przez prawie dziesięć lat wspólnej pracy z Witkiem, jak sądzę stworzyliśmy zgrany duet. Przez ten czas zrobiliśmy  kilka ciekawych materiałów i przede wszystkim zgromadziliśmy pokaźne archiwum. Archiwum, które ani o jeden procent nie straciło na wartości i aktualności. System zbudowany dwadzieścia lat temu wciąż trwa na tych samych fundamentach. Tak zwana opinia publiczna o FOZZ -ie wie niewiele, bądź nic. Do mediów przedostało się kilka informacji i nazwisk,  które weszły w wąski obieg. Jednak wokół FOZZ - u krążą nazwiska, których ujawnienie i opisanie ich roli spowodowałoby prawdziwy zawrót głowy.  Zawrót a później ból. Kilka lat  temu udało mi się dotrzeć do kilku niezwykle istotnych akt śledztwa w sprawie FOZZ - u. Dokumenty stały się impulsem do poszukiwań kolejnych elementów tej złożonej, złodziejskiej układanki. Dziś wiem dużo, jednak jeszcze nie wszystko. Krótko po tym jak akta trafiły w moje ręce,  jakoś dziwnie zniknęły.  Nie śedziłem ich dalszych losów. Nie wiem czy się odnalazły. Wątpie. Poniżej dwie ciekawe fotokopie pochodzące z tych akt.  To drobne potwierdzenie tego co Witek opisał w książce a do czego ja  odniosłem się . Zeznania niemieckiego maklera.
Witek ujął to  trochę zgrabniej.